Archive for the Kiki.Królowa Montparnasse’u Category

NIEPOROZUMIENIE

Tymczasem wielu obcych przy­byszów i ci, którzy przywykli do płacenia za dostarczane im „przyjemności”, uwierzyło, że jest lo mały, sympatyczny dom publiczny w’ rodzaju Suzy albo Les Belles Japonaises. To obyczajowe i semantyczne nieporozumienie było powo­dem ciągłych kłopotów, z którymi musiała borykać się właścicielka. W 1928 ro­ku po nocnym nalocie policji kabaret został definitywnie zamknięty. W oczach nowej publiczności bladość Kiki, naelektryzowanęj podrygami one-stepa, wydaje się równie szokująca, jak hebanowe ciało Josephine Backer, która z dnia na dzień podbiła serca paryżan i zagrała na nosie wszystkim cen­zorom, gdy w 1925 roku pojawiła się w „Czarnej Rewii” w prawdziwie diabeł* skim wcieleniu przepasana jedynie bananową spódniczką.

Witaj! Nazywam się Izabela Berezowska i jestem stylistką modową. Bloga prowadzę w formie hobby. Znajdziesz tutaj artykuły modowe i także recenzje kosmetyków. Jeśli Ci się podoba to zapraszam do zostawienia komentarza.

JAKO PIOSENKARKA

W tym czasie Kiki przypomina rysunki Dignimonta: ostry nos, wyzywają­ce spojrzenie, rozstawione nogi, jakby zwykła siadać okrakiem na krześle. Tań­czy maczicze i cake-walka. To jednak nie jej specjalność. Triumfuje jako pio­senkarka. Kiki jest teraz gwiazdą Jockeya jeszcze większą niż kiedykolwiek przedtem. Każdego wieczoru zarabia od stu do czterystu franków, nie przemęczając się zbytnio. Henri, nowy właściciel kabaretu, zamierza potrącać sobie marżę od jej dochodów według przygotowanego specjalnie dla niej rozliczenia: trzydzieści procent z pierwszej zbiórki pieniędzy i pięćdziesiąt procent z drugiej.Też coś! – wścieka się Kiki. – Kazać artystom płacić za to, że wyświadcza­ją mu przysługę i śpiewają w jego lokalu! Ten typ jest gorszy od sutenera. To skandal!

Witaj! Nazywam się Izabela Berezowska i jestem stylistką modową. Bloga prowadzę w formie hobby. Znajdziesz tutaj artykuły modowe i także recenzje kosmetyków. Jeśli Ci się podoba to zapraszam do zostawienia komentarza.

KOSA NA KAMIEŃ

Tym razem trafiła kosa na kamień. Na próżno Henri „rejestruje” przebie­głymi oczami, niby mechanicznym licznikiem, ruchy Kiki wędrującej między stolikami. I tak udaje się jej niepostrzeżenie ukryć kilka banknotów. Kiedy on próbuje udowadniać, że Kiki go oszukuje, ona robi niewinną mmę klasztornej nowicjuszki, odpowiadając mu naiwnie: Pan się myli! To chyba znowu przez te pańskie okulary…Konieczność płacenia Heriemu pieniędzy tak bardzo ją oburza, że często odmawia powtórnego występu. Wówczas Henri zielenieje ze złości, bo oto ku­ra znosząca złote jajka nagle ogłasza strajk, a do tego bezczelnie zgarnia mu sprzed nosa całą forsę. 

Witaj! Nazywam się Izabela Berezowska i jestem stylistką modową. Bloga prowadzę w formie hobby. Znajdziesz tutaj artykuły modowe i także recenzje kosmetyków. Jeśli Ci się podoba to zapraszam do zostawienia komentarza.

ZBUNTOWANA ARTYSTKA

Ta dziewczyna jest być może gwiazdą w jego kabarecie, ale w gruncie rzeczy to przecież burzycielka porządku, niemal „bolszewiczka”. Mimo ciągłych sporów jest coś, co łączy zbuntowaną artystkę i jej praco­dawcę, skoro Kiki opuszcza Jockeya i podążą za Henrim do nowo otwartego lo­kalu o nazwie La Jungle. Mieści się on na bulwarze Montparnasse pod nume­rem 127. Jego wystrój jest dziełem Hilera Hilaire’a. Kiki czuje się w nim jak w domu. Przychodzi tu na „wykłady” ekstrawagancji pewna wątła studentka, wrażli­wa i niezbyt stateczna. Widać ją często przy barze, jak z wyzywającą miną po­chyla się nad dżinem z tonikiem,

Witaj! Nazywam się Izabela Berezowska i jestem stylistką modową. Bloga prowadzę w formie hobby. Znajdziesz tutaj artykuły modowe i także recenzje kosmetyków. Jeśli Ci się podoba to zapraszam do zostawienia komentarza.

ZAUROCZENIE NIEPRZYZWOITOŚCIĄ

 Jej matce w najśmielszych myślach nie przyszłoby do głowy, żeby tu przyjść. Zauroczona nieprzyzwoitością barów i dancingów Montparnasse’u, takich jak Le Dóme, Jockey i Le Strix, panna de Beauvoir odczuwa ogromną satysfakcję, że może się tutaj czuć niemal jak oso­ba wyjęta spod prawa. Upojenie, egzaltacja, rozprężenie, miłość i taniec w tych oazach przyjemności sprawiają, że tutejsi bywalcy wydają się mieszkańcami ja­kiejś cudownej, rajskiej krainy albo potępieńcami, którzy za pogwałcenie obo­wiązujących norm znaleźli się w mitycznym przedsionku piekła w miniaturo­wym wydaniu. Atmosfera tego miejsca jest zupełnym przeciwieństwem atmos­fery czytelni Bibliotheąue Nationale, a kotłujący się tu tłum o wiele bardziej pociąga Simone niż jej wszyscy koledzy, dla których jedyną przyjemnością jest czytanie Arystotelesa, a pasją temat pracy magisterskiej. 

Witaj! Nazywam się Izabela Berezowska i jestem stylistką modową. Bloga prowadzę w formie hobby. Znajdziesz tutaj artykuły modowe i także recenzje kosmetyków. Jeśli Ci się podoba to zapraszam do zostawienia komentarza.

PRZYCHODZĄCE MODELKI

Przychodzące tu mo­delki to przedstawicielki gatunku zupełnie nieznanego na Sorbonie. Kuszą po­ciągającymi ustami, a w tańcu, przy dźwięku saksofonu, pozwalają się mocno obejmować. Mężczyźni z kolei poklepują się poufale po ramionach, rozprawia­jąc głośno o najbardziej intymnych sprawach. Tak łatwo tu zapomnieć o wszel­kich troskach. Raj musi być tym właśnie – wspaniałą chwilą i poczuciem, że trwa ona wiecznie. Wraz z inauguracją La Coupole, która odbywa się 26 grudnia 1927 roku, w ciągu zaledwie jednego sezonu dokonuje się niemal rewolucja.Obok Le Dóme, w miejscu gdzie był kiedyś skład węgla, zbudowano ame­rykański bar z dansingiem, piwiarnią i restauracją – wszystko z inicjatywy Er­nesta Fraux i Rene Lafona. 

Witaj! Nazywam się Izabela Berezowska i jestem stylistką modową. Bloga prowadzę w formie hobby. Znajdziesz tutaj artykuły modowe i także recenzje kosmetyków. Jeśli Ci się podoba to zapraszam do zostawienia komentarza.

ZGUBNY SUKCES

Po wydzierżawieniu upadającego Le Dóme od oj­czulka Chambon energiczni restauratorzy potroili zyski. Sukces zgubił ich jed­nak, gdyż właściciel, chcąc mieć wyłączność na udział w dochodach lokalu, szybko zerwał umowę najmu. Ale za to La Coupole – istnie faraoński projekt – okazała się prawdziwym ciosem wymierzonym przez Fraux i Lafona krótko­wzrocznemu i zachłannemu właścicielowi Le Dóme. Powitał lokal, który stał się wyzwaniem dla innych: osiemset metrów’ kwadratowych powierzchni oraz dwa, długie tarasy. Konstrukcję wsparto na czterdziestu ośmiu filarach wkopa­nych w’ podłoże na głębokość dwudziestu dwóch metrów, ponieważ teren przy­pominał ser szwajcarski (znajdowały się tu niegdyś kamieniołomy). 

Witaj! Nazywam się Izabela Berezowska i jestem stylistką modową. Bloga prowadzę w formie hobby. Znajdziesz tutaj artykuły modowe i także recenzje kosmetyków. Jeśli Ci się podoba to zapraszam do zostawienia komentarza.

NOWA ŚWIĄTYNIA MONTPARNASSE’U

Trzydzie- ścioro dwoje artystów, m.in. Othon Friesz, Fernand Leger, Stival i Mane, pra­cowało nad antycznym wyglądem filarów’. Ta nowa „świątynia” Montparnasse’u, wzniesiona w pustym dotąd miejscu, została otwarta z hucznym, niemal babilońskim przepychem. Jej inauguracja przyćmiła wszystko, co dotychczas widziano w’ dzielnicy. W całym mieście ro­zesłano trzy tysiące zaproszeń. La Coupole była wypełniona po brzegi, a tłum wylewał się na zewnątrz aż po tarasy La Rotonde i Le Dóme. Liczni gapowicze prześlizgiwali się sprytnie między damami w eleganckich sukniach i mężczy­znami we frakach i smokingach, by dostać się do wystawnego bufetu. 

Witaj! Nazywam się Izabela Berezowska i jestem stylistką modową. Bloga prowadzę w formie hobby. Znajdziesz tutaj artykuły modowe i także recenzje kosmetyków. Jeśli Ci się podoba to zapraszam do zostawienia komentarza.

WSPANIAŁA ZABAWA

Przygo­towano dziesięć tysięcy kanapek, trzy tysiące jaj na twardo, tysiąc porcji gorą­cych kiełbasek, setki kilogramów rozmaitych smakołyków i kilkaset tortów. By­ła to impreza jakich mało. W niespełna dwie godziny wypito co najmniej tysiąc dwieście butelek szampana, wspaniałomyślnie zafundowanych na tę okazję przez Mumm. Rene Lafon musiał nawet wziąć taksów’kę i dowieźć kilkanaście skrzynek tego trunku.Kiki, Youki, Per Krohg, Kisling, Derain, Pascin, Man Ray oraz Jacąuell.ie Barsotti – młoda piękność o blond włosach, pół-Włoszka o profilu przypomina­jącym bardziej twarz Marsa niż Prakstytelesową Wenus – usadowili się przy ba- rze. O piątej rano wszyscy jeszcze się bawili. Będą tu wracać przez kolejne dni.

Witaj! Nazywam się Izabela Berezowska i jestem stylistką modową. Bloga prowadzę w formie hobby. Znajdziesz tutaj artykuły modowe i także recenzje kosmetyków. Jeśli Ci się podoba to zapraszam do zostawienia komentarza.