KOMISARZ POLICJI

Ten kiwnięciem ręki daje jej znak, by weszła do pokoju. Kiki odmawia. Funkcjonariusz znika na chwilę, po czym wraca w towarzystwie jalaegoś typa w cy­wilu. To komisarz policji, jak się później okaże. Zarzuca jej uprawianie nierzą­du i awanturnictwo. Nie wierząc własnym uszom, Kiki żąda, by powtorzy oskarżenie i pokazał jej swoją legitymację. Na to on, wściekły, zaczyna krzy­czeć, ze ma do czynienia z dziwką i że zatrzymają w areszcie. Kiki me kwapi się jednak, by pójść na przesłuchanie. Czerwony ze złości komisarz daje pole­cenie funkcjonariuszom: No dalej, chłopcy! Zabierajcie ją!

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

WIĘZIENIE W NICEI

Dwaj żandarmi chwytają ją pod ramiona, a komisarz wykorzystuje okazję i wymierza jej policzek. Kiki wyrywa się nagle, rzuca na niego i zaczyna okła­dać torebką po głowie.Doskonale! To też dopiszemy do twojego rachunku: „stawianie oporu i pobicie funkcjonariusza”! – triumfalnie oznajmia komisarz.I jak ma teraz wytłumaczyć tym typom, że jest damą, a w Paryżu wszystkie kobiety malują się tak samo jak ona?! Jest „zoną” Mana Raya i miała prawo po­czuć się obrażona, skoro potraktowano ją jak „kurwę”. Ma wrażenie, ze jest w pułapce. Nic nie może zrobić. Jest oskarżona i po krótkim pobycie w miej­scowym areszcie (w piwnicy, gdzie „towarzyszy” jej stary, zdezelowany rower) ma być przewieziona do więzienia w Nicei.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

PRZERAŻONA KIKI

W tamtych czasach każdy mógł kupić za parę groszy trochę kwasu siarko­wego u pierwszego lepszego handlarza chemikaliami. Nawet niewielka ilość te­go środka wystarczała, by zniekształcić komuś twarz na całe życie.Na szczęście w ostatniej chwili przybiegła dozorczyni ze strzelbą i przepę­dziła mściwych sutenerów.Zaraz po tym zdarzeniu Kiki wyprowadziła się stamtąd, ale od tego czasu śpi zawsze przy zapalonym świetle.Ale tutaj, w więzieniu, śmieją się jej w nos:Zapalić ci światło?! Za kogo ty się masz! Może myślisz, że jesteś w pałacu?!Kiedy zmierzch zapada i w celi robi się ciemno, Kiki zaczyna wyć jak pies,przerażona panującym tu smrodem, pluskwami i dochodzącymi zza ścian nocny­mi odgłosami. Piętro wyżej jakaś kobieta wymyśla jej, że nie daje innym zasnąć.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

JEJ KOLEJ

  • Jeśli mnie skażą, zabiję się – mówi, załamana, na krótko przed rozprawą, którą wyznaczono na 13 kwietnia, czyli zaraz po Wielkanocy. Dwa tygodnie spędzone w celi sprawiły, że bardzo schudła. Bez makijażu wygląda jak mała, skromna wieśniaczka, która nie pojmuje powagi sytuacji,w której się znalazła.Wraz z trzynastoma przestępcami i w asyście dwóch funkcjonariuszy o nie­przyjemnych twarzach zostaje przewieziona, więzienną furgonetką do sądu. Wszyscy stoją teraz pod ścianą, oczekując na swoją kolej. Z sali rozpraw wypro­wadzają właśnie mężczyznę, który dostaje nagle ataku epilepsji i pada na po­sadzkę. Przerażona jego widokiem Kiki musi przestąpić przez wstrząsane drgawkami ciało, bo akurat nadeszła jej kolej.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

ZAWSTYDZENIE

  • Czy oskarżona piła przed pójściem do lokalu? – pytają siwobrody sędzia, siedzący za ogromnym stołem. Ma po bokach dwóch ławników – jednego chu­dego, drugiego nadętego grubasa. Nie! – odpowiada, ściskając mocno w dłoni flakonik z amoniakiem.To tym bardziej obciążające – mówi sędzia, gładząc się lekko po brodzie.Czy oskarżona wie, że jej konkubent jest na sali? – kontynuuje podniesionym głosem.Kiki spogląda z zakłopotaniem w stronę publiczności, szukając Mana. Do­strzega go; siedzi obok kilku przyjaciół i daje jej znak ręką. Kiki ma ochotę pła­kać. Czuje się zawstydzona. Gdyby Man wyjął rewolwer, jak wtedy w kawiarni, to sędzia od razu przestałby skubać swoją kozią bródkę i robić pewną siebie minę.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

SZEŚĆ MIESIĘCY WIĘZIENIA

Sąd przesłuchuje komisarza policji oraz świadka zdarzenia mówiącego z miejscowym akcentem: Och, uderzyła go tylko torebką, proszę sądu.Na rozprawie nie ma właściciela baru, który wycofał oskarżenie. Wreszcie zabiera głos obrońca Kiki. Założywszy binokle, stara się przekonać sąd, że jego klientka jest osobą nieodpowiedzialną, co ma związek z jej neurastenią.Czy oskarżona przyznaje się do winy? – pyta sędzia.Tak – odpowiada jak automat Kiki. – Przykro mi.Prawo jest prawem – ciągnie dalej urzędnik w czarnej todze. Po długim, obłudnym wywodzie na temat poszanowania własności, czci oraz moralności publicznej i instytucji prawa ogłasza wyrok: sześć miesięcy więzienia.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

ZAWIESZENIE

Man nieruchomieje z wrażenia. Sędzia zaś kontynuuje wywód, nie przesta­jąc skubać siwej brody Jednakże przez wzgląd na konkubina oskarżonej, który zada! sobie tak wiele trudu, by jej pomóc, oraz na jej chorobę sąd postanawia zawiesić wykonanie wyroku. Znaczy to, wyjaśnia, że przez pięć lat powinna mieć się na baczności, gdyż w razie najmniejszego choćby wykroczenia pójdzie od razu do więzienia.Proszę podzkować wysokiemu sądowi – mówi adwokat, zwracając się do Kiki.To bardzo trudne – całować rękę, która bije. Ale oni, ci wszyscy panowie sę­dziowie nazywają swoją decyzję łaskawością… Zupełnie jak czcigodne sio­strzyczki w kornetach.Dziękuję – rozlega się ledwie słyszalny głos Kiki.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

W MAŁEJ SALCE GALERII

Stoi przy drzwiach, milczący i posępny, obserwując lekko skośnymi oczami reakcje zaproszonych gości, którzy rzucają się na darmowego szampana niemal jak zawodnicy rugby na piłkę. Wszyscy gestykulują, śmieją się, krzyczą entuzjastycznie. W małej sal­ce galerii zebrał się cały Montparnasse i stali bywalcy Jockeya. Goście wiją się w rytmicznych konwulsjach, jakby Święto Wiosny było dansingiem, a nie sa­lonem wystawowym. Tego wieczoru Kiki nie śpiewa i nie pozuje. Porozwieszane tutaj obrazy to jej dzieła. Sama je namalowała.  Są cząstką jej osobowości, choć nie ma w nich ani śladu jej rubaszności, ani tej plebejskiej soczystości, która dodaje pikante­rii jej anegdotom i piosenkom. 

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

ZA POMOCĄ PĘDZLA

Jej dusza została obnażona za pomocą pędzla. To dusza dziecka ukrywającego w domku dla lalek fantastyczny i nieosiągalny świat marzeń o szczęściu. Opierając o ścianę swą wysoką sylwetkę, Shiveree przegląda katalog wystawy. Jego okładkę zdobi czarno-biała reprodukcja Wiel­kiego cyrku z wizerunkami akrobatów, Asa kier i Asa pik, siłacza i kasjerki – po­staci godnych pędzla Henriego Rousseau. Shiveree przebiega wzrokiem przez pierwsze linijki tekstu wprowadzającego, napisanego przez Roberta Desnosa i dedykowanego Manowi Rayowi: Masz tak piękne oczy, droga Kiki, że wspaniały musi być oglądany przez nie świat. I cóż widzisz? Bujną łąkę w zacisznej dolinie, na skraju której cicho szumi morze

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn