NA TLE BŁĘKITNEGO NIEBA

Na tle błękitnego nieba rysują się śpiące drzewa, a na zielonej trawie widać nagie kobiety. W powietrzu rozlega się prosta, melancholijna pio­senka opowiadająca o miłości. Kiedy tylko jej refren dochodzi do nas, do Pary­ża, od razu staje się smutny jak letnie słońce na ulicy Quatre-Septembre”. Desnos doskonale zrozumiał te pełne świeżości obrazy, pozornie zabawne i naiwne, wyrażające głęboką tęsknotę za utraconym rajem, tak naprawdę nigdy nieosiągniętym. Nawet sceny z marynarzami przepełnione są poezją i czułością.Dolina, którą stworzyłaś – kończy poeta – to świat, w którym żyjesz, dale­ko stąd, choć jaśniejesz swym światłem tu w Paryżu, mieście, którego nie opu­ścisz. 

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

CZARNA I BIAŁA

Jego noce są ci bliskie, tak jak jego trunki, dynamiczne melodie i cudowne tańce. Jakże wspaniały jest świat, ten tutaj bądź tamten odległy, który wi­dzisz swoimi pięknymi oczami, moja droga Kiki”. Shiveree zamyka katalog. Czy ktoś z zaproszonych przez nią gości, których potrafi rozśmieszyć do łez, starał się przynajmniej zrozumieć, kim ona jest na­prawdę? Osobą pełną godności, wzruszającą, dobrą i szlachetną, nawet wtedy, kiedy balansuje na krawędzi przepaści. Skądże, ci wszyscy ludzie znają ją jedy­nie z głośnych sensacji i jej sprośnych żartów; z których śmieją się do rozpuku nawet najwięksi ponuracy i nudziarze.Podwójną naturę Kiki poznał z pewnością najlepiej Man Ray, tworząc tak bliski mu portret Kiki, który zatytułował: Czarna i biała.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

KOLOR HEBANU

Ukazana na nim Kiki ma zamknięte oczy, a jej twarz pokrywa gruba warstwa pudru ryżowego. Przy­kłada policzek do blatu stołu, a w ręce trzyma murzyńską maskę, która jest jak­by jej portretem. Man dokonał przeróbki fotografii, zachowując na niej kolory negatywu. W wyniku tego maska stała się biała jak twarz Kiki, a ta z kolei przy­brała kolor hebanu. Czy ten bardzo dystyngowany, grubawy jegomość tam za Foujitą, to nie Albert Sarrault, minister spraw wewnętrznych? – pyta pewna dama o krótko ściętych włosach pokrytych brylantyną w stylu Rudolfa Valentino.Ponoć jest wielbicielem malarstwa!

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

CIEMNOWŁOSE I PIĘKNE MARZENIE

  • I Kiki… – dorzuca, nie bez szczypty złośliwości, mała blondynka w kwie­cistej sukni. – Mówiąc między nami, nie on jeden…Krążą pogłoski, że oszalał na jej punkcie nawet jakiś ksiądz. Wyobraża pa­ni sobie! Osoba duchowna biegająca za Kiki i wycierająca sutanną kurze po ka­wiarniach!Cóż to za historia? Nic mi o tym nie wiadomo…-Ależ pisali na ten temat w „Le Soir”, zapowiadając otwarcie jej wystawy, jakby chodziło o nadwornego malarza rodziny królewskiej!Obie damulki z trudem ukrywają zawiść. Nie są w stanie zrozumieć, jak dziennikarz mógł napisać, że: „Kiki jest jednym z sennych marzeń Montpar­nasse, ciemnowłosym i pięknym…”Z niekończącą się szyją i ogromnym nochalem!

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

ZWIĘDŁY GOŹDZIK

Śliwiński, właściciel galerii, pospiesznie przytwierdza kartki z napisem „sprzedane” na obrazach oznaczonych numerami 3, 5 i 18. Jest mu gorąco w obcisłej marynarce, a włożony w butonierkę czerwony goździk zwiądł już zu­pełnie. Prawie wszystkie obrazy zostały sprzedane, a jest dopiero wpół do ósmej wieczorem. Jedno z płócien płynie już nawet statkiem do Ameryki Łacińskiej, by wzbogacić kolekcję jego ekscelencji Alfonsa Reyesa, meksykańskiego dyplo­maty. Dumny, jakby on sam był autorem eksponowanych prac, Śliwiński ujmuje pod ramię Shiveree’ego i zagaduje go o malarstwo Kiki. Czyż jej obrazy nie są tysiąckroć bardziej interesujące od tych przesłodzonych wyobrażeń dziewcząt bądź eterycznych zwierząt malowanych przez Marie Laurencin?! Od razu wi­dać, że Kiki nie traciła czasu, pozując takim malarzom, jak Pascin, Foujita, van Dongen, Touchagues, Derain albo Kisling.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

TO JUŻ OSTATNI

To samo powiedział kiedyś pewien krytyk o Henrim Rousseau, zanim ten został powszechnie uznanym artystą. Teraz nawet taki „przyjaciel” jak Andre Salmon uważa, że jej prace nadawałyby się z powodze­niem do wystroju przedszkola. Z kolei Wilhelm Uhde, były mąż Soni Delaunay, podziwia spontaniczność twórczą Kiki, przejawiającą się na przykład w wycię­ciu przez nią z gazety wizerunku psa i przyklejeniu go na pierwszym planie Ku­glarzy. Wyjaśniając później Manowi Rayowi genezę tego pomysłu, powiedziała Bo nie umiem rysować psów”. Oczywiście, że może pan kupić ten obraz – woła podniecony Śliwiński, obracając się w miejscu. – Ma pan rzeczywiście szczęście. To już ostatni! Trze­ba o tym natychmiast powiedzieć Kiki!

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

PARA ZGRABNYCH NÓG

Tymczasem krąg wokół niej rozluźnił się nieco. Kiki niezbyt pewnym kro­kiem podchodzi do przyjaciół, trzymając w ręce ociekająca butelkę szampana. Czy to prawda, że wszystko już sprzedane?Ależ tak – odpowiada jej Śliwiński i kiwa głową jak pociągany za sznurki pajacyk.Kiki, jakby nie wierząc jego zapewnieniom, zamyka i otwiera wolno powie­ki, zupełnie tak samo jak w Emak Bakii, ostatnim krótkometrażowym filmie Mana Raya, który został owacyjnie przyjęty w Vieux-Colombier 26 listopada 1926 roku.Zainspirowany jej manią ekscentrycznego makijażu, Man namalował na jej powiekach ogromne oczy. Początek filmu to oniryczna składanka dadaistycz­nych pomysłów: para zgrabnych nóg tańczących charlestona, niebo przecho­dzące w morze i odwrotnie, jakieś iskrzące się kryształy, tańczące kufle piwa. Następnie Man sfilmował to, co nazwał „podwójnym przebudzeniem” Kiki.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

JAK OŻYWIONA LALKA

Kiedy powoli otwierała powieki, namalowane na nich oczy Sfinksa znikały, jak­by była ożywioną lalką. Na jej ustach zaś pojawiał się tajemniczy uśmiech. Wszystko sprzedane! To cudownie! – woła Kiki, wybuchając euforycznym śmiechem. – I co, wielki wodzu, pójdziesz z nami do Dingo na ulicę Delambre po zamknięciu o północy?Shiveree jednak uprzejmie odmawia. Później tańczono na ulicy mimo chłodu marcowej nocy. Wernisaż, który stał się niewątpliwie wydarzeniem ro­ku, został zamknięty występem Mayo, młodego artysty z Port-Saidu. Wykonał on prawdziwie ekwilibrystyczny numer, wdrapując się ze zwinnością kota, nie­mal jak dżentelmen włamywacz, na sam szczyt fasady budynku, w którym mie­ści się restauracja Le Dóme.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

O BŁYSZCZĄCYCH OCZACH

Nigdy nie sterczał jej choćby jeden ko­smyk czarnych, gładkich włosów. Wszystko miała doprowadzone do perfekcji. Była słynną modelką pewnego japońskiego malarza i kabaretową piosenkarką po prostu osobowością”.Kiki, jeszcze bardziej naga pod pseudonimem Cri-Cri niż podczas pozowa­nia artystom, wzbudza zainteresowanie nie tylko malarzy, ale i dziennikarzy, zwłaszcza od czasu swej wystawy w galerii na ulicy Cherche-Midi. Żurnaliści połknęli bakcyla i jej imię, wymieniane dotąd jedynie w kawiarnianym zgiełku, z dnia na dzień zaczyna coraz częściej pojawiać się w tytułach prasowych. I tak na przykład „Paris Times” rozpisuje się o: „Kiki o błyszczących oczach i ujmu­jących ustach, która okazuje się artystką”.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn