PREMIERA FILMU

Głównym bohaterem filmu, powstałego niewątpliwie pod wpływem dadaizmu, .jest… karawan. Ciągnięty przez wielbłąda i otoczony żałobnikami z girlandami kwiatów na szyjach, ozdobiony wieńcami ze zboża, posuwa się majestatycznie w deszczu serpentyn. Za nim zaś kroczą w orszaku, radośnie podskakując: Kiki, Marcel Achard, Louis Touchagues, Rolf de Mare… Inne ujęcia ukazują uda tancerki, którą sfilmowano od dołu, przez przezroczy­stą taflę. Poruszają się tak, jakby przeobrażały się w tiulowy kwiat. W kolejnej sekwencji filmu pojawiają się Man Ray i Marcel Duchamp. Obaj siedzą na da­chu, skąd rozpościera się widok na Paryż, i grają w szachy. Nagle uciekają, przestraszeni ogromnym strumieniem wody, który powala figury szachowe.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

ZMIENIAJĄCE SIĘ TEMPO

Wszystkie te ciekawostki są prezentowane na przemian w przyspieszonym i w zwolnionym tempie. W którymś ujęciu wielbłąd oswobadza się z zaprzęgu, a karawan mknie na oślep razem z nieboszczykiem w trumnie przez cały Pa­ryż, mijając Magie City i kolejkę górską. W końcu wywraca się kołami do góry. W groteskowym kondukcie pogrzebowym pozostaje już tylko pięć osób i jeden typ udający kalekę, poruszający się w skrzynce na rolkach. Podczas wywrotki karawanu ogromna trumna otwiera się i wychodzi z niej trup pewnego presti­digitatora, którego gra Jean Bórlin. Ożywiony nieboszczyk otrzepuje swój cere­monialny strój z kurzu, po czym za sprawą magicznej pałeczki znika wraz z po­zostałymi osobami.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

PRZYGOTOWANIA DO WIECZORU

W tej genialnej etiudzie filmowej każda, nawet najkrótsza sekwencja ma szokować tych wszystkich „niewinnych” i „bogobojnych” widzów oraz reakcyj­nych „moralistów”. W hotelu Istria Kiki i Therese przygotowują się na niezwykły wieczór. Co chwila jednak przeszkadza im Jeanne Leger, która właśnie wynajęła pokój w tym hotelu, mając nadzieję, że utka tu miłosną sieć i chwyci w nią Marcela Duchampa.Chodzi właśnie podekscytowana po pokoju Kiki, gdyż chce za wszelką cenę pójść na premierę. Rolf de Mare i Jean Bórlin nie zaprosili jej, mając pewnie po dziurki w nosie jej ciągłego skomlenia o zaproszenie albo darmo­wy bilet.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

BOGATA GARDEROBA

  • Jesteście obie pewne, że Marcel już wyszedł? – pyta Jeanne. – Może ma spotkanie z Manem Rayem? – dodaje. Po chwili zmienia temat – Jakie wy je­steście piękne! Ależ Kiki, czemu nie weźmiesz któregoś z moich futer? Prze­cież twój płaszcz nie nadaje się na taką uroczystość, nie sądzisz?! Poczekaj! Mam wszystko, co trzeba. Ty i Therese, będziecie mogły coś sobie wybrać! Wychodzi do swojego pokoju i po chwili wraca z różnymi kreacjami ze swej bogatej garderoby. Kiki nigdy nie przyznałaby się, że zazdrości czegoś innym. Choćby tego, że Youki dostaje wspaniałe futra w prezencie od Foujity. Duma nie pozwala jej skorzystać z propozycji Jeanne. Ponieważ ta nalega, Kiki posta­nawia włożyć jej karakuły. Therese natomiast zarzuca na siebie jedwabny płaszcz, który sama uszyła. Obie są gotowe do wyjścia.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

SZYBKIE PROWADZENIE

  • Podwiozę was moim autem – proponuje Jeanne triumfalnym tonem.One jednak uprzejmie odmawiają. Jeanne nie daje za wygraną i nalega tak usilnie, że w końcu ustępują. Wsiadają do jej auta. Ponieważ jest trochę wsta­wiona, prowadzi tak szybko, że Kila kuli się ze strachu na tylnym siedzeniu.A może wpadniemy gdzieś na drinka? – proponuje Kiki. – Spektakl zaczy­na się dopiero za pół godziny Nad tarasem kawiarni Le Dóme unosi się zapach palącego się koksu, wy­dobywający się z wysokich, rozgrzanych do czerwoności koszy żarowych. Jest akurat pora aperitifu, dlatego pełno tu cudzoziemców, którzy popijają martim w szklankach przybranych plasterkami cytryny – to specjalność tego lokalu. Lecz Kila, Thćrese i Jeanne nie wstępują do Le Dóme, ale do kawiarni Fran­cis na placu d’Alma, nieopodal teatru.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

W ZWOLNIONYM TEMPIE

  • Zaczekaj tu na nas, pójdziemy poprawić makijaż – mówi Kiki i wychodzi razem z Treize, zostawiając Jeanne z trzema dżinami z tonikiem, które właśnie zamówiły Zamiast jednak zejść do podziemia, gdzie jest toaleta, wymykają się bocznymi drzwiami.Wpadają zadyszane do teatru, gdzie zastają już Mana Raya, Marcela Du­champa, Germaine Everling, Francisa Picabię i słynną piosenkarkę Yvonne George, nową, platoniczną i tragiczną miłość Roberta Desnosa. Wszyscy są juz w lożach.Rozlega się trzykrotne uderzenie w gong i na białej kurtynie rozpoczyna się projekcja krótkiego filmowego prologu Rene Claira: Erik Satie, z białą bródką, w meloniku i baletowej spódniczce, z parasolem w ręku, schodzi w zwolnionym tempie z nieba. 

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

POJAWIENIE SIĘ JEANNE

Pod koniec spektaklu tancerze w cylindrach zdejmują na scenie ubrania, po­zostając jedynie w białych, przylegających do ciała, jedwabnych kostiumach. Przebrana za pannę młodą tancerka zbiera na taczkę porozrzucane ubrania ja­ko symboliczne śmieci i wywozi je w narożnik sceny. W tym momencie Man wychodzi na chwilę z loży. Kiedy wraca, jest blady z przerażenia. Szepcze Kiki do ucha – „Jeanne jest tutaj”. Okazuje się, że stoi przed kasą tak pijana, że z trudem trzyma się na nogach. Robi przy tym tyle hałasu, że obsługa teatru nie chce jej wpuścić na widownię. Między kolejnymi czknięciami udaje się jej wybełkotać – „Gdzie są te dwie złodziejki?!”

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

WSZYSTKIE SPOSOBY DOZWOLONE

W tym stanie wydają się jej do­zwolone wszystkie sposoby, by wejść na widownię i znaleźć się u boku swego ukochanego Marcela. Tymczasem na scenie panna młoda zdejmuje z głowy wianek z kwiatów po­marańczy i rzuca go jednemu z tancerzy. Rozlegają się burzliwe oklaski.Dostrzegając Therese i Kiki w tłumie wychodzących z teatru, Jeanne wy­krzykuje – „Są! Dziwki! Złodziejki!”. Marcel Duchamp zakłada płaszcz i ulat­nia się w pośpiechu. Z kolei Therese, przeczuwając, że sytuacja może się źle skończyć, próbuje przekonać pijaną koleżankę, by wróciła do domu. Ona jed­nak ani myśli jej słuchać i czepia się kurczowo pożyczonych Kiki karakułów.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

JAK NIGDY

Ki­ki pokazuje od razu pazurki i szybko uwolniwszy się z opresji, wychodzi z te­atru z dumną miną. Na ulicy czeka już na nią Man, a Treize w taksówce. Wsia­dają do auta, tymczasem wściekła Jeanne usiłuje też wcisnąć się do środka. Treize odpycha ją z całej siły. Nagle Jeanne potyka się i wpada w sam środek ogromnej kałuży, a taksówka rusza gwałtownie z miejsca. Jak nigdy dotąd Kiki odczuwa potrzebę wytchnienia i ucieczki. Chce na ja­kiś czas zapomnieć o Montparnassie. Wyjechałaby gdzieś, gdzie mogłaby pood­dychać swobodnie.Całe szczęście, że rok kończy się w wesołej atmosferze. To za sprawą Pica- bii i jego Skeczu filmowego reżyserowanego przez Rene Claira w teatrze des Champs-Elysees.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn