REKONWALESCENCJA JEANA

Światło latarni morskiej z wieży kościoła św. Jana, wędrujące od Przylądka Nicejskiego przez szeroką redę Villefranche, aż po nabrzeże portowe, na chwi­lę rozjaśnia pociągłą twarz Cocteau, jakby nawiedzoną przez demona. To twarz lunatyka. W Villefranche-sur-Mer, małym porcie rybackim na południu Francji, Jean Cocteau przebywa na rekonwalescencji. Przyjechał tu, by ukoić cierpienie po śmierci człowieka, którego nazywa swym synem.W sierpniu 1924 roku zamieszkał wraz z Georges’em Auriakiem w willi Za­cisze. Próbowali uciec od rzeczywistości, poddając się działaniu opium, które przenosiło ich w błogą, niemal niebiańską próżnię. Któregoś dnia, idąc ciemną ulicą w stronę portu, Cocteau natknął się na mały hotel położony tuż nad brze­giem morza, o dźwięcznej nazwie „Welcome-Bienvenue”. 

Znalazłeś się tutaj dzięki poniższej frazie kluczowej:

Witaj! Nazywam się Izabela Berezowska i jestem stylistką modową. Bloga prowadzę w formie hobby. Znajdziesz tutaj artykuły modowe i także recenzje kosmetyków. Jeśli Ci się podoba to zapraszam do zostawienia komentarza.